• Wpisów:8
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 19:56
  • Licznik odwiedzin:2 256 / 652 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czasami wystarczy przestać narzekać. Serio.
Czasem wystarczy po prostu ruszyć dupe. Wpłynie to dobrze zarówno na Twoją poharataną psychikę jak i właśnie na Twój tyłek. Będziesz miała więc ładną pupkę o ile nauczysz się prawidłowo robić przysiad(!!) i będziesz się lepiej czuła, bo jedyne o czym będziesz myśleć to o własnym tyłku. O tym ile przysiadów musisz zrobić, o tym, że masz zakwasy i że widać już pierwsze efekty.
Zajmij się więc własną pupą a nie czyjąś, przynajmniej na dobre Ci to wyjdzie.
Pomaga wyjść z dołka. Polecam.
 

 
Wiesz już, że jesteś gwiazdą kiedy ludzie na lodowisku biją Ci brawo. Biją bo właśnie puściłaś się barierki. Właśnie czyli gdzieś po 5 okrążeniu. Puściłaś, bo musiałaś. Takie jest życie, czasem trzeba się puścić...nie ma lekko.
Od tego dnia swoją aktywność postanawiasz ograniczyć do wyjścia z kotem...jakieś 5 minut spaceru, wystarczy.
Z resztą wróżka napisała, aby nie podejmować teraz żadnych decyzji....nie możesz więc podjąć decyzji o jakiejkolwiek aktywności, bo to byłoby niezgodne z przeznaczeniem. SZACH-MAT.
 

 
Są takie chwile w życiu, które choć są piękne i radosne potrafią przynieść dużo łez i smutku.
Dzieje się tak gdy pewnego dnia siedzisz i uświadamiasz sobie, że już nigdy tak nie będzie.
Oglądasz film i przypominasz sobie cudowny letni wieczór gdy oglądałaś go z siostrą i wiesz, że już tak nie będzie. Zbyt wiele się zmieniło. Było zbyt mało tak cudownych chwil i zostały tylko wspomnienia które przynoszą Ci smutek.
I nie potrzebujesz do tego jakiegoś cholernego poniedziałku...
 

 
W pewnym momencie swego życia odkrywasz, że disco polo puszczane od tyłu nawet jest znośne- tekst przypomina jakiś głęboki przekaz w starożytnym języku a muzyka chwyta za serce.
Skoro do tego gatunku muzyki przekonałam się dopiero w wersji ,,od tyłu'' to może do pewnych ludzi też trzeba zajść od tyłu??
Nie, to chyba nie jest dobry pomysł. Tak samo genialny jak pójście na zumbe.
Kiedy kumpela pyta Cię czy będziecie chodzić na zumbe a Ty wciąż masz przed oczami wasze poczynania na rytmice w gimnazjum i słowa nauczyciela ,, Czy Ty słyszysz muzyke?'', idąc za głosem swego kompletnego braku koordynacji ruchowej, udzielasz jasnej i klarownej odpowiedzi ,,No to kiedy?''.
Dobijcie mnie.
 

 
Jak każdy szanujący się przesądny człowiek, tego dnia pozostałam w domu. Okej. Żartuję. Siedzę w domu od paru dni z powodu jakiejś tam choroby, usiłując nie wykaszlać sobie płuc. Dorzucając do tego ferie świąteczne to już 3 (poza jednym dniem) tygodnie siedzenia w domu. Siedzenia w sensie dosłownym. W całym tym czasie wyszłam z domu chyba 4 lub 5 razy w tym raz żeby odśnieżyć podjazd a drugi, żeby zapalić papierosa. Tak właściwie to nie palę. Ale tamten dzień był okropny. Stał się jeszcze gorszy po tym jak zapaliłam, na dodatek kradzionego papierosa. I am on the highway to hell.....
Wraz z pojawieniem się kaszlu i gorączki w dziwy sposób przeszło mi zauroczenie, dosłownie jak ręką odjął. Wystarczyło kilka zlewających wiadomości....Moje życie jest jednak bardzo dziwne....człowiek męczy się pare miesięcy, żeby tak nagle w ciągu kilku minut mu przeszło????
 

 
Mój własny organizm mnie oszukał. Sądząc,że aktualna temperatura mojego ciała wynosi około 40 stopni, postanowiłam to sprawdzić i udowodnić wszystkim w jak strasznym stanie się znajduje.
Jednak poza 36,7, katarem i lekkim niedowładem mózgu nic mi nie dolegało.
Moje zupełne otępienie i brak chęci do życia musiało mieć swoje korzenie znacznie głębiej- w mojej psychice i złamanym sercu.
Ale nie chcąc popadać w depresje w nowy dzień weszłam z hasłem ,, W tym roku znajdę męża... albo on znajdzie mnie''. Jakby nie było księcia na białym koniu już znalazłam...szkoda tylko, że w bonusie jest jego dziewczyna.

I tak trwam w zawieszeniu pomiędzy ,,wybij sobie go z głowy, to nie ma sensu'', a ,,Może ją rzuci i będziecie razem''.
Póki co nie idzie ani w jedną ani w drugą stronę i raczej się to nie zmieni, chyba że dostanę wyraźny komunikat z jego strony abym się ogarnęła i dała mu spokój lub też została jego łan end onli. Wolę to drugie. No i ewentualnie może mi go wybić z głowy ktoś inny, ale zgłoszeń brak. Także kołatanie serca będę jeszcze przeżywać przez kilka długich miesięcy....
Doświadczyć miłości platonicznej to jak dostać tępym narzędziem w głowe......
 

 
Po raz kolejny zasiadasz do pisania pracy licencjackiej.
Odpalasz kompa. Już prawie zaczynasz pisać, czujesz jak krew pulsuje Ci w żyłach, palec drga niemiłosiernie podczas gdy kursor znajduje się na ikonce ,,Praca Licencjacka''. Odpalasz. Patrzysz. Klikasz i........przypominasz sobie o serialu który ktoś Ci polecił.
Oglądasz, niby nieciekawy, ale główny bohater jest piękny, nie przestajesz i oglądasz dalej. Ikonka z pracą na Ciebie patrzy- ignorujesz ją. Oglądasz dalej. Odcinek się kończy więc....odpalasz fejsbuki. I koniec.
I wiesz jak czuje się Twoja praca. Tak jak Ty! Czuje się porzucona ze świadomością, że czegoś jej brakuje.
I pyta się pewnie ,,po co przyszłaś?''
Żeby narobić mi nadziei? Tak.
 

 
Jesteś w tym momencie życia kiedy praktycznie wszystko się sypie ale jest początek roku więc powinnaś powiedzieć sobie ,,Nowy Rok, nowa Ty'' ale Ty nadal jesteś przegrywem.
Dorywcza sylwestrowa praca miała ci dać kopa i pchnąć na przód i może by tak było gdyby nie.......nieważne.
Stoisz w miejscu a może nawet i się cofasz. Właściwie jak stoisz a inni idą to wtedy jesteś za nimi z tyłu czyli to tak jakbyś się cofał.
Czekasz na znaki z nieba, czytasz horoskopy licząc na jakieś motywujące wieści. I kiedy w końcu wydaje Ci się, że zaczyna się układać i jesteś już 1000 metrów nad niebem wtedy dostajesz piątke z glana prosto w twarz i jesteś już 3 metry pod ziemią.
Ale jak jesteś na dnie to zrób sobie maseczkę błotną.
I to zamierzam zrobić.
A teraz pora chyba stać się kobietą, ale......,,you will need a man'' no ale gdzie ten man???
Był na chwile, żeby Cię zepchnąć z krawędzi na której stałaś. Tyko jak spadałaś to po drodze jeszcze się czegoś złapałaś więc się jeszcze trzymasz...o ile ktoś tego nie odetnie, tępym nożem...